Elektryczny KTM Freeride E

Ostatnio miałem okazję przetestowac w terenie elektrycznego KTM-a Freeride E.

Niestety cała akcja była zbyt spontaniczna, by to nagrać czy zrobić jakiekolwiek zdjęcia, bo po prostu nie bylem przygotowany.

Dostałem do dyspozycji elektrycznego ,,KATA” i szczerze powiedziawszy ma co do niego mieszane uczucia.. jest wygodny, poręczny, zwinny, do tego bardzo energiczny. Jednak mimo wszystko początkowo miałem pewne trudności, by wyczuć ten motocykl, bo po prostu brakowało mi dźwięku wkręcającego się na obroty silnika. Nagle, gdy tak naprawdę zacząłem sie rozkręcać i czerpać frajdę z energicznego silnika.. po godzinie brakło mi baterii, a motocykl stanął. To dla mnie jest spora wada tego pojazdu, czas eksploatacji na jednym ładowaniu to około godziny.

W elektrycznym motocyklu brakowało  mi jeszcze czegoś… czegoś co ciężko opisać, brakowało mi duszy, wibracji silnika, dźwięku żywego metalu, który wręcz błaga i kusi, by wrzucić  jedynkę, a następnie wyrwać do przodu, brak zapachu spalin… brak klimatu jaki dla mnie tworzą od zawsze motocykle.

Napisz co o tym sądzisz i jaka jest Twoja opinia o elektrycznych motocyklach. Będę czekał na Twoj komentarz:)

Author: Junior

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *